5 zmysłów: „Sztuka Kochania” czyli seks na kajaku, zupa doprawiona miłością i wspomnienie Danuty Szaflarskiej.

Naprawdę lubię zimę. Za wyjazdy na narty, wirujący za oknem śnieg i za trzask zamarzniętych kałuż, który przypomina mi spacery z dzieciństwa. Ale w lutym czuję się już zmęczona i wychłodzona, a przede wszystkim ogromnie stęskniona za wiosną! Bo wszystkie fajne rzeczy zimą się już skończyły. A trochę ich było, więc na zimowe pożegnanie łapcie 5 zmysłów!

Dla uszu 

Cały dzień, a nawet tydzień zrobił mi singiel Voo Voo promujący nową płytę. Powiedziałabym, że w każdym dniu tygodnia brzmi tak samo doskonale:

Podobnie jak Ania Rusowicz z zespołem Mitch & Mitch w znakomitym coverze prosto ze „Sztuki Kochania”:

Dla oczu

SERIAL

Ostatnio po dłuższej przerwie trafiłam na serial, który miałam ochotę obejrzeć w jedną noc! Mowa o Conviction. Oczywiście fabułą rządzą mało możliwe zbiegi okoliczności, a wszyscy bohaterowie są ładni, genialni i z wielkich ośrodków. Ale nadal śledzenie zmagań zespołu, który pod okiem diabelnie bystrej, a przy tym zabawnej i wybitnej pani prawnik, znajduje błędy w dawnych procesach sądowych był dla mnie całkiem niezłą wieczorną rozrywką w ostatnim czasie.

KINO

Wiadomo, że czas Oscarowy bardzo sprzyja częstym wizytom w kinie. Mogę nawet obiecać, że niedługo będzie o tym dłuższy tekst (naprawdę niedługo 😉 ), więc dziś tylko króciutko:
Sztuka Kochania –  dla mnie 6/10. Z jednej strony to był przyjemny wieczór w kinie i jest to całkiem niezły film. Świetna muzyka i naprawdę dobry aktorsko (Magdalena Boczarska <3). Z drugiej jednak szkoda, że prawdziwa historia Wisłockiej została tak mocno fabularnie przypudrowana. Warto zobaczyć, choć najtrafniej ujął to chyba Zwierz pisząc, że momentami film jest jak seks na kajaku – można, ale po co.
La La Land – dla niektórych największe rozczarowanie sezonu, dla mnie po prostu miły film. Żadne tam wybitne kino, ale jest ładnie, jest kolorowo i jazzowo. Warto zobaczyć choćby tylko dla sukienek Emmy Stone (nosiłabym je wszystkie!). Osobiście dodatkowego plusa przyznaję również za to, że w całej tej słodyczy nie zabrakło gorzkiego zakończenia i dość prostej prawdy: nawet najfajniejsze relacje mogą się rozpieprzyć i zwykle na końcu nie wiadomo nawet, co tak dokładnie się stało.
Jackie – Emma Stone była na tyle urocza i ujmująca w La La Land, że najchętniej od razu wręczyłabym jej Oscara. Wszystko zmieniło się po seansie Jackie. Być może jestem psychofanką, ale powiem tak – filmy mogliby kręcić tylko po to, żeby grała w nich Natalie Portman. Poza tym to kawałek nieco innego kina, skupionego na trudnym temacie i trudnych emocjach. Tak naprawdę widz ogląda niewiele, ale ma szansę dużo przeżyć, choć to też dopada raczej po czasie. Poniżej dowód na to, że zaraz po seansie nie było w nas żadnej głębszej refleksji: 

W tym miejscu nie sposób nie wspomnieć też o Danucie Szaflarskiej, wybitnej polskiej aktorce, która zaledwie tydzień temu świętowała 102 urodziny, a dziś jest tam, gdzie nie płynie czas. Podrzucam mój ulubiony fragment ze wspaniałego filmu Pora umierać z panią Danutą w roli głównej:

I jeden z moich ulubionych wywiadów z aktorką: https://www.tygodnikpowszechny.pl/mysle-do-przodu-15710.

WYWIAD

Oprócz tego wywiadu z Panią Danutą, polecam Wam jeszcze jeden, który przeprowadziła Edyta. A musicie wiedzieć, że Edyta ma w sobie dar rozmawiania z ludźmi w taki sposób, że wydobywa z nich to, co najpiękniejsze i każdy po spotkaniu z nią czuje się jeszcze lepiej. Nawet jeśli już przed spotkaniem czuł się całkiem nieźle. Przeczytajcie o co zapytała zakonnicę, o której mówią „siostra od prostytutek”: http://www.deon.pl/religia/wstajemy-z-kanapy/art,4,a-balchan-zaufam-mu-albo-zeswiruje-wywiad.html

Miło pomiziało

#dreambig <3

Na języku i w aromatach

Jestem pewna, że o tej porze nigdzie nie gotują tak pysznie jak na Plantach. Bo tam każdą zupę doprawiają otwartością na drugiego człowieka, życzliwością i byciem ponad stereotypami.
Zupa na Plantach – zapraszam, polecam, warto!

Komentarze jak zawsze czekają na Wasz 6 zmysł!

  • „La la land” też mi się podobał. Nic specjalnego, ale przyjemnie się oglądało. Chciałam iść na „Sztukę kochania”, bo moja rodzicielka polecała, ale w marcu się nie wyrobię. Skusiłabym się również na „Jackie”.

    • Ania Piwowarczyk

      „Jakie” moim zdaniem warto, choć szeroko nie polecam, bo faktycznie film ma swoje tempo i estetykę. Wydaje mi się, że nie każdemu będzie pasować.

Navigate