5 zmysłów: świąteczne hity, książka na grudniowe wieczory i lody zimą

Za oknem zimowy wieczór, w Trójce gra Fismoll,  a ja owinięta w kocyk i z kubkiem gorącej herbaty w ręce, zbieram wszystkie dobre rzeczy, które wydarzyły się u progu zimy. Łapcie grudniowe 5 zmysłów! 🙂

Dla uszu

Tak już mam, że od pierwszego grudnia słucham wszelkich świątecznych hitów i innych Last Christmas. Nawet się tego nie wstydzę, a powiedziałabym wręcz, że bardzo to lubię. Trzy ulubione poniżej (nie wiem, jak to się stało, że tę piosenkę Kayah odkryłam dopiero w tym roku!):

Dla oczu

Ostatnio było do oglądania, więc tym razem pójdziemy w czytanie, w trzech różnych wariantach.

  1. Książka: Małe życie, Hanya Yanagihara – na pewno nie czyta się tego lekko i przyjemnie, więc robię to raczej na raty. Ale tak sobie myślę, że to całkiem niezła propozycja na długie zimowe wieczory, kiedy chce się kilka rzeczy przemyśleć i poukładać. Fragment, który sprawił, że po pierwszym odłożeniu, jednak po tę książkę wróciłam:

    Cała sztuka przyjaźni polega na tym, żeby znaleźć ludzi lepszych od siebie, nie inteligentniejszych, nie bardziej cool, ale lepszych, serdeczniejszych i bardziej wybaczających(…).

  2. Wywiad: Do jednej z największych przyjemności zaliczam czytanie naprawdę dobrych wywiadów. Czasami zdarza się, że są przeprowadzone z kimś, kogo znam i podziwiam – wtedy przyjemność jest podwójna. Jak w przypadku rozmowy opublikowanej w Wysokich Obcasach z Joanną, z którą mam przyjemność pracować:
    http://www.wysokieobcasy.pl/wysokieobcasy/7,127763,21125588,szlachetna-paczka-jak-pomagaja-polacy.html
  3. Moje własne podsumowanie mijającego roku dopiero się pisze i już widzę, że będzie nietypowe. Spodziewajcie się go po Świętach, a póki co podsuwam Wam świetny tekst Riennherahttp://www.riennahera.com/2016/12/10-rzeczy-ktorych-nauczylam-sie-w-2016-roku.html

Miło pomiziało

Ile razy patrzę na ten obrazek, tyle razy płaczę ze śmiechu. Skorzystajcie i Wy – w sam raz na ten czas:
baltazar-gabka

Na języku i w aromatach

Nie wiem, jak to było u Was, ale pamiętam, że w dzieciństwie nigdy nie pozwalano mi jeść lodów zimą. Pewnie między innymi z tego powodu tak się ucieszyłam, że lodziarnia Good Lood, którą mam po sąsiedzku działa całorocznie. Regularnie sprawdzam ich propozycje na nieco chłodniejszy czas. Smaki inspirowane zimowymi alkoholami nie do końca przypadły mi do gustu, za to te piernikowe i śliwkowe są przepyszne! Także mimo temperatury na minusie, polecam zajrzeć 🙂

Tyle ode mnie, a komentarze czekają na Wasz 6 zmysł. I pamiętajcie – od dziś dni coraz dłuższe, więc lato coraz bliżej! 😉

Navigate