Błoto, które zmieniło moje życie

Minimum wysiłku, maksimum wrażenia – to zasada, która od lat towarzyszy mi w kuchni. Bo gotować raczej nie lubię, niespecjalnie się na tym znam i na dodatek zajmuje to według mnie stanowczo zbyt dużo czasu. Ale wiadomo, że czasem w garach zamieszać trzeba, na dodatek na przyjemność nie tylko własną. I głównie na tę okazję przygotowałam sobie kiedyś krótką listę przepisów: prostych, ale ciekawych i smacznych dań, których przygotowanie zajmuje maksymalnie 30 minut, i które nigdy nie zawodzą. Wtedy moje życie zmieniło się bezpowrotnie po raz pierwszy. Po raz drugi, kiedy tę samą zasadę zastosowałam w łazience.

Mam skórę jasną, wrażliwą i skłonną do podrażnień. Przy dobrej pielęgnacji jest bardzo gładka, miękka i przyjemna w dotyku, więc w sumie nie miałabym na co narzekać. Tyle tylko, że ta dobra pielęgnacja odkąd pamiętam kojarzyła mi się z wydanymi milionami monet, godzinami spędzanymi w łazience i licznymi uczuleniami. Czyli totalnie nie dla mnie. Na szczęście jakiś czas temu metodą prób i błędów (głównie błędów) odkryłam 3 kosmetyki, które zdecydowanie kosztują niewiele wysiłku, a dają maksimum wrażenia. I zmieniły moje życie twarz na zawsze.

Glinka kosmetyczna – jest kilka rodzajów, sama używam zwykle zielonej i białej. Nigdy nie miałam bardzo dużych problemów z cerą, ale to glinka załatwiła je wszystkie za jednym zamachem. Przede wszystkim świetnie oczyszcza, wygładza i łagodzi podrażnienia. Przygotowanie maseczki z glinki zajmuje jakieś 2 min, wystarczy nałożyć na twarz 1-2 w tygodniu na 20 minut. Jednocześnie możecie wyrzucić do kosza wszystkie inne maseczki, nie będą Wam już nigdy potrzebne.

Peeling do twarzy Dark Angels, Lush – to najdroższy kosmetyk w tym zestawieniu, ale zdecydowanie warty swojej ceny. W składzie przede wszystkim naturalne składniki, a wśród nich takie fajne rzeczy jak awokado czy węgiel 😉 Czarny jak smoła, po kilku minutach czyni twarz promienną, odświeżoną i zregenerowaną. Kocham go od pierwszego użycia, również za zapach leśnej ściółki o poranku (przyznaję, niektórzy mogą nie polubić). Niestety, Lush póki co nie ma sklepu w Polsce, ale na szczęście jest opcja zakupów internetowych lub przy okazji wakacji w kilku europejskich krajach.

Peeling kawowy – czyli połączenie mielonej kawy (ew. fusów z ekspresu) i oliwy z oliwek, którym raz w tygodniu przez jakieś 10 min warto masować skórę. A potem można się nią zachwycać przez kolejny tydzień. I tak w kółko. Równie fajnym krewnym tego kosmetyku jest cukrowy peeling do ust, czyli mieszamy brązowy cukier, oliwę z oliwek, miód i odrobinę cynamonu lub imbiru (wyłącznie suszony i sproszkowany, chyba że ktoś marzy o ustach wypalonych).

Jedynym minusem tych trzech kosmetycznych cudów jest ich stosowanie, gdyż kolorem i konsystencją naprawdę przypominają błoto. Ale zapewniam, że już po pierwszym użyciu, zapomnicie o tej drobnej niedogodności. Poza tym można to zawsze wykorzystać jako pewien test. Jeśli Wasz partner właśnie umył łazienkę, a Wy stwierdzicie, że o to ten wieczór będzie idealny na domowe SPA przy użyciu tych trzech, a po fakcie nie usłyszycie żadnego komentarza odnośnie koloru płytek czy też syfu pod prysznicem, to najprawdopodobniej jest to miłość. I żadne błoto jej nie rozdzieli.

Jeśli macie swoje cuda kosmetyczne, które również odpowiadają zasadzie minimum wysiłku, maksimum wrażenia – komentarze są Wasze! Nie muszą być błotem, ale to będzie dodatkowy plus.

  • Iskra

    Wpadłam na chwilę i zostaję na dłużej :).
    Co do skóry to mam podobnie, bo nie dość, że jasna, to na dodatek z piegami, wrażliwa, atopowa, sucha, wymagająca specjalnej pielęgnacji. Glinki uwielbiam. Jeżeli chodzi o oczyszczanie to polecam marokańską glinkę czarną. Sama jej aplikacja na twarz to niezapomniane przeżycia, zarówno dla osoby nakładającej, jak i osób napotkanych po nałożeniu :D. Nagle okazuje się, że mamy w domu murzyna hehe. Pierwszy raz taki miałam ubaw, że masakra. Co do samej glinki, to tutaj jak ktoś nie wkurzy się po jej użyciu na zabrudzony zlew to serio- miłość do grobowej deski, bo czarna glinka robi syf jak żadna inna :P. Ale efekt oczyszczenia porów to rekompensuje, więc polecam :).
    Pozdro 451.

    • Ania Piwowarczyk

      Dzień dobry, rozgość się, miło mi bardzo 🙂
      Też mam piegi, zwłaszcza latem! Czarnej glinki jeszcze nie próbowałam, ale po tym opisie na pewno się skuszę. Dzięki!

Navigate