Prosto z głowy

Żeby było nam lepiej

Początkowo chciałam zatytułować ten wpis Róbmy sobie dobrze, ale pomyślałam, że po pierwsze to chyba nie wypada zaczynać na blogu od razu od kontrowersji (to już nie te czasy), a po drugie to ten tytuł jeszcze może się przydać na inne okazje. Oby. Ale niezależnie od tytułu chciałabym dziś krótko o miłych rzeczach. Jakiś czas temu niedługą wiadomość na fejsiku wysłała do mnie znajoma ze studiów, nie widziałyśmy się z cztery lata, ale media społecznościowe mają to do siebie, że można się zupełnie niezobowiązująco odezwać w dowolnym momencie. Lajk w tę czy tamtą, kto by to liczył. Była to wiadomość bardzo miła, bo znajoma dziękowała mi, że wrzucam na fejsika „same pozytywne rzeczy”, a to podobno rzadkość w dzisiejszym świecie. Podziękowałam, zachowując nakazaną dobrym wychowaniem skromność, ale muszę przyznać – byłam cała kontent, że mój kontent tak się podoba. Aż przyszła chwila refleksji. Że w jakim my internecie świecie żyjemy, skoro…

Wszystko będzie dobrze

Nie lubię gotować. Nie to, że nie umiem, bo coś tam ogarniam, ale to dla mnie konieczność a nie przyjemność. Czasem – rzadko – dla kogoś, to wtedy może jakoś bardziej. Ale i tak wolę zrobić tylko jajecznicę (podobno z resztą pyszną). Co innego gotowanie nocą, po ciężkim dniu. Odkryłam jakiś czas temu, że to gotowanie, którego tak bardzo nie lubię, jest najlepsze na przykre zmęczenie i wszystkie niepozbierane myśli. Krojenie, obieranie, siekanie, doprawianie, mieszanie, miksowanie, podgrzewanie, dolewanie i przelewanie. I nagle z jakichś roślin, warzyw takich zwykłych, kilku ziarnek pieprzu i litra wody wychodzi zupa. A ja patrzę do garnka i nie mogę uwierzyć, że rzeczywiście jest tam zupa. I myślę sobie, że skoro po takim kiepskim dniu potrafię z kilku rzeczy zrobić coś, co ładnie pachnie, wygląda i smakuje, to ten dzień nie mógł być aż taki zły. To wszystko będzie dobrze. Efektem dzisiejszego zmęczenia i niepozbieranych…

Share Week 2016 – jak dobrze, że jesteście!

Wiosnę można poznać po kilku rzeczach: dzieciach na trzepakach (widziałam, więc to nie jedynie wspomnienie lat ’90), otwarciu sezonu w rewelacyjnej irańskiej lodziarni w Krakowie (Plac Szczepański 7), krótszych skarpetkach i spódniczkach oraz SHARE WEEKU Andrzej Tucholski! 3 blogi, które od ostatniego ‪#‎shareweek‬ zawładnęły moim blogowym sercem: • Wyrwane z kontekstu – dla mnie Asia wygrała ten rok, a wiadomo, że dopiero się rozkręca. Czytając Jej bloga można poczuć, że zna się tę fajną, mądrą dziewczynę z sercem po właściwej stronie od lat! Przy okazji pióro ma niezwykle lekkie i potrafi się pobawić nie tylko treścią, ale też formą. • Segritta – od tego bloga zaczęło się moje zainteresowanie blogami, to pierwszy, który czytałam regularnie. Przyznam, że przez kilka lat robiłam to bardziej z przyzwyczajenia niż z zainteresowania. A w tym roku zaiskrzyło między nami na nowo – dystans, mądrość, umiejętność śmiania się z samego siebie. Same dobroci. •…

Navigate