Krótka opowieść wigilijna

Zapach zupy grzybowej unoszący się po domu, choinka sięgająca sufitu, nucone pod nosem kolędy. A potem wspólna kolacja, prezenty i cicha noc.

Lubię Święta Bożego Narodzenia za wszystkie tradycje i atmosferę. Za to, że są po prostu dobrym czasem, w którym łatwiej dawać ciepło, przebaczenie i słowo otuchy, w którym lepiej być razem niż osobno, nawet jeśli nie zawsze nam po drodze.

Wierzę w moc dobrych słów i myśli, podobnie jak wierzę w moc modlitwy (to już osobna historia). Wyobrażam sobie, że w Boże Narodzenie każda życzliwa myśl, miłe słowo i nawet zwykłe pamiętanie o kimś tworzą wielką, niewidzialną sieć otulającą uśpiony świat mocą, która odmienia serca. Nawet te spisane na straty.

Tajemnica i magia, które ten jeden raz w roku są widzialne. W blasku choinkowych lampek, w życzeniach i w końcu w wirujących płatkach śniegu, które pojawiły się dziś tuż przed wigilią. W małych, ale bardzo pojemnych cudach.

Boże Narodzenie to dla mnie święta, które mówią: dasz radę i wszystko masz przed sobą. Nawet jeśli coś się nie udało, a może nawet nic się nie udało, to nadal jest nadzieja. Jeszcze więcej nadziei.

 

Navigate