Nie wychylaj się

Wydawało mi się, że ten wieczór nie może być już lepszy. Po dniu spędzonym na fantastycznej konferencji Blog Forum Gdańsk, z perspektywą wieczornej imprezy wśród ludzi, których uwielbiam, wyrwałam się na szybki spacer wolnym krokiem. Stare Miasto przywitało mnie zaskakująco ciepłym jak na końcówkę września, bezwietrznym wieczorem, różowością nieba oraz gofrem z bitą śmietaną i jagodami. Postanowiłam się tym wszystkim zachwycić, patrząc na Żuraw i Motławę. Zupełnie szczęśliwa, nie spodziewałam się, że za chwilę oparta o metalową barierkę, usłyszę jedną z najpiękniejszych rozmów w moim życiu.

Tuż obok mnie na barierkę próbowała wspiąć się mała dziewczynka. Miała na głowie zieloną czapeczkę, na twarzy uśmiech, a na oko może 4 lata.

– Proszę, nie wychylaj się tak bardzo! Bo możesz wpaść! – Małą dogonił dorosły głos, a po chwili również czuły gest.

– A tu jest głęboko? – zapytała dziewczynka i chwyciła się mocniej. Barierki, nie Mamy.

– Tak, jest bardzo głęboko, a Ty, Kochanie jeszcze nie umiesz przecież pływać, więc proszę uważaj.

– Nie umiem pływać. A czy jakbym tu wpadła to bym umarła? – Usłyszałam dziecięcą ciekawość.

– Tak, skarbie, mogłaby Ci się stać krzywda, dlatego proszę, trzymaj się i nie wychylaj – odpowiedział spokojny głos.

– Trzymam się przecież. A co byś Mamusiu zrobiła, jakbym umarła? – Tym razem dziecięca ciekawość chwyciła mnie za gardło.

– Oj, Kochanie nie wiem sama… Strasznie bym płakała i chyba sama też bym umarła. – Dorosły głos lekko zadrżał, ale pozostał miękki i spokojny.

– A Tatuś? – dziecięca ciekawość nie dawała za wygraną.

– Tatuś też.

– Kocham Cię , Mamusiu. I też bym nie chciała, żebyś umarła. – Nie wiem dlaczego, ale odetchnęłam z ulgą, że nie padło kolejne pytanie.

– Wiem, Kochanie, ja Ciebie też.

– To możemy się tak kochać i wtedy nikt nie umrze.

Gdyby powiedział to dorosły głos, pewnie na końcu byłby pytajnik. Bo znak zapytania chroni od śmieszności. Nikt nas nie weźmie za głupków wierzących, że miłość ocala od śmierci, bo przecież my tylko o to pytamy. Mamy taką głęboką nadzieję, chcielibyśmy bardzo w to wierzyć, ale ostatecznie jedynie pozostawiamy taką niewielką możliwość-wątpliwość. Niepewność, która potwierdzona, ocaliłaby może i nas. Ale powiedział to głos dziecięcy, z kropką postawioną zupełnie pewnie i bezdyskusyjnie. Okropnie naiwnie.

A ja pomyślałam, że miłość zawsze chciałabym kończyć kropką.

  • Edzia

    Bezpośrednie wyrażanie swoich myśli bez obawy o śmieszność jest jedną z fajniejszych cech u dzieci. Szkoda, że większość ludzi traci tę umiejętność wraz z dorastaniem, bo mam wrażenie, że każdy czasem chciałby powiedzieć coś takiego bezpośredniego prosto z serca, ale po prostu się wstydzi.

    • Ania Piwowarczyk

      To prawda. Często się na tym sama łapię.

      • Edzia

        To tak jak ja 🙂

  • Chwyciła mnie za serce ta kropka. Dlaczego jako dorośli tak się boimy je stawiać?

    • Ania Piwowarczyk

      Oj, mnie też chwyciła i nawet trzyma nadal. Dlatego postanowiłam: nie bać się, albo chociaż bać się trochę mniej.

Navigate