Przerywnik

Ostatnio nie umiem złapać oddechu, a co dopiero słów. Dlatego udaję, że kilka krótkich zdań to może być jeden dłuższy tekst. Może się uda.

1.11

Przymuszona okolicznościami (ledwo zdążyłam na pociąg, nie było czasu na księgarnię) i przygnieciona zmęczeniem (nawet o serialu pomyślałam, że nie dam rady oglądać z otwartymi oczami), skusiłam się na podcast.
Śledztwo Pisma jest tak dobre, że kiedy moja siostra zaproponowała, by założyć przed wyjściem na cmentarz słuchawki pod czapkę i jak najszybciej odsłuchać kolejny odcinek, nie wydało mi się to ani trochę głupie.

2.11

Trochę śmieszne było jechać całą rodzinę na lotnisko. A na pewno niekonieczne.
Potem okazało się, że machanie do siebie zza bramek bezpieczeństwa, jak już właściwie nic poza machającą ręką nie widać, jest super. Kochanie jest konieczne, w rodzinie też.

3.11

Mam szczęście, że grób, którego nie umiałam odwiedzić, jest u podnóża Beskidu Wyspowego. Cały dzień chodzenia za chwilę na cmentarzu. Trudna, ale uczciwa wymiana.

***

Byłam pewna, że czaszka nabita na płot przy domku pod lasem należy do bardzo dużego psa i ma mówić tyle co: Pies dobiega do furtki w 3 sekundy i pożera po drodze drugiego psa, a potem Ciebie.
Dopiero Krysia uświadomiła mi, że to czaszka krowy. Nie zmieniło to mojego przekonania, że na Przełęczy Glisne nie lubią intruzów.

4.11

Nie wiem, czy to jest mądre (więc pewnie nie jest), ale czasem kiedy się tęskni, to się unika. Izolacja najlepszą formą ucieczki. Palec Boży sprawił, że się spotkaliśmy. Zobaczymy, co nam narysuje dalej.

5.11

Cały 3. sezon Atypical  jest o dylematach moralnych. I o pingwinkach.
Poza zobaczeniem delfina i foki w naturalnym środowisku, czuję, że jeszcze tylko tych jaskółek, które żarły po 18, brakuje mi do pełni szczęścia. Przynajmniej w tym zakresie: naocznego obcowania z fauną wodną.

Postanowiłam bardziej dbać o mojego wewnętrznego autystę. Mam nadzieję, że żaden pingwinek na tym nie ucierpi.

***

Uczucie, że zna się kogoś od zawsze, choć po raz pierwszy wymienia się uścisk, jest niepodrabialne. Albo ktoś jest od razu „nasz”, albo nigdy by nie był.

6.11

Że środa to mała sobota, a wino jest dobre, bo jest – wiedziałam od dawna. Ale że pesto z jarmużu pomaga na duszę? To wiem dopiero od wczoraj.
Choć może to nie pesto, a prawdziwy parmezan. Do sprawdzenia.

7.11

Obudziłam się o 5 i pomyślałam, że muszę zapisać, bo nie zapamiętam do tego bardziej ludzkiego rana.

Przy całej swojej naiwności, ograniczyłam dawane szanse. Z miliona na tysiąc. Zawsze to o kilka zer mniej. Gorzknieję czy dorastam?

Detoksy po ludziach są najgorsze.

  • Pięknie napisane 🙂 Miło Cię czytać znów.
    I… to mnie szczególnie ujęło, bardzo prawdziwe: „Uczucie, że zna się kogoś od zawsze, choć po raz pierwszy wymienia się uścisk, jest niepodrabialne. Albo ktoś jest od razu „nasz”, albo nigdy by nie był.”
    Sama przeżywam ostatnio detoks od kogoś, o kimś innym staram się zapomnieć a ktoś inny stał się nieco bliższy.

    • Ania Piwowarczyk

      Dziękuję Ci bardzo <3 Życzę powodzenia i wszystkiego dobrego, bo te detoksy potrzebne, ale nieprzyjemne.

Navigate