Przypadkowa życzliwość

W książce Zrób sobie raj Mariusz Szczygieł umieścił takie fajne zdanie, które mogłoby być pierwszym przykazaniem interakcji społecznych: Pielęgnujcie przypadkową życzliwość.

Nie wiem jak u Was, ale w styczniu na moim podwórku to raj nawet nie majaczy na horyzoncie. Trochę zapomniałam, że istnieje. Choć tęsknię bardzo. Niestety, jedyne co widzę ostatnio przez okno to pole, po którym przejechał emocjonalny kombajn prowadzony przez pijanego. Chciałabym wierzyć, że tu na razie jest ściernisko, ale będzie la la la la. Potańczone.

W każdym razie zauważyłam, że ta #przypadkoważyczliwość to takie mini przebitki z raju. Czasem tylko kropeczki. Ale połączone w całość, dają jakąś nadzieję na horyzoncie. Dlatego dziś je splatam, tworząc własną listę przypadkowej życzliwości. I Was do tego też zachęcam 🙂

  1. Obcy człowiek w gondoli podarował mi jednorazowy ogrzewacz do rękawiczek o wyglądzie torebki herbaty, bo usłyszał, jak mówię, że zmarzły mi dłonie.
  2. Pani na poczcie pomogła mi dopasować paczkę do rozmiaru standardowego wg Poczty Polskiej (nie wiedziałam, że to musi być paczka kwadratowa lub prostokątna) i okleiła ją dla mnie taśmą, za którą nie musiałam zapłacić.
  3. Ktoś umył dla mnie cały zlew naczyń tylko dlatego, że miałam obtarte dłonie. I mimo że o to nie poprosiłam.
  4. Taksówkarz pomógł w przeniesieniu kolegi na wózek, choć nie musiał tego robić.
  5. Przy zakupach na straganie, sprzedawca przytrzymał smycz Targeta (psa, którego uwielbiam i czasem podkradam właścicielom), żebym mogła spokojnie wybrać warzywa.

Ciąg dalszy z pewnością nastąpi 🙂

  • Lubię pomagać, kiedy jest taka możliwość 🙂 Właśnie takie małe gesty sprawiają mi radość, dlatego nie chcę być dłużna i kiedy jest okazja, to się odwdzięczam. Kiedyś odwracałam wzrok, teraz widzę, że było to okropne podejście!

Navigate