Share Week 2018: kogo czytam i polecam czytać!

Co jakiś czas ktoś z grona bliskich znajomych daje mi kuksańca i mówi „Weź, pisz częściej”. Co jakiś czas sama sobie daję kuksańca, mówiąc „Ogarnij się i zacznij pisać”. Jednak znacznie częściej niż co jakiś czas, odwiedzają mnie myśli typu: „To nie ma sensu”, „Nie mam nic mądrego do napisania”, a w końcu „Na co to komu”.

Na tym ostatnim etapie zwykle mam ochotę rzucić pisanie i bloga w cholerę, ba, pewnie kilka razy już bym to zrobiła (przy okazji obrażając się na siebie i na cały świat). Przed kliknięciem ostatecznego czerwonego krzyżyka powstrzymuje mnie tylko jedno: ludzie, którzy zaufali mojemu pisaniu. Ci, którzy komentują, dyskutują, a czasem nawet polecają innym (wciąż trudno mi w to uwierzyć) to, co napisałam. Czuję wtedy, że strasznie nie fair byłoby ich rozczarować, poddając się lenistwu czy chwili marazmu.

Dlatego uważam, że Share Week wymyślony przez Andrzeja Tucholskiego jest fantastyczną akcją. Nie dość, że pozwala poznać wiele nowych, wartościowych miejsc w sieci, to jeszcze jest niesamowitym motywacyjnym kopem dla samych twórców. Bo o to dostajesz kredyt zaufania od „znajomego po fachu”, który mówi innym: hej, to warto! Po sobie stwierdzam, że jest to przemiłe uczucie i motywuje lepiej niż jakakolwiek nagroda.

W tym roku chciałabym, żeby moje zachwyty, wyrazy uznania i ciche westchnięcia zazdrości (ale takiej dobrej;)) popłynęły do:

  • Miss Ferreiry – teoretycznie nie jestem w targecie. Bo ani nie mam dzieci, ani męża, ani nawet domu na wsi. A jednak z Miss Ferreirą spędzam najupojniejsze internetowe chwile. Jak ta kobieta pisze! Można się śmiać, można płakać, niektórzy podobno nawet przeżywają orgazmy. Wszystko możliwe, bo osób, którzy wyrażają myśli, tak pięknie dobierając słowa, doprawdy znam niewiele (a polonistów wielu). Polecam, ten blog nie ma złych momentów i kiepskich zdjęć. Nawet w najzwyklejszych, codziennych barwach wyprzedza o kilometry świetlne niejednego bestsellerowego pisarza.
  • Zwierza Popkulturalnego – Kasia od lat wykonuje mrówczą robotę recenzując filmy, seriale i inne zdobycze kultury. Czasami wrzuci też tzw. wpis lajfstajlowy czy publicystyczny. Lubię wszystkie, bo wyróżnia je rzetelność i sumienność autorki. Jeśli Kasia o czymś pisze, to wiem, że przynajmniej kilka razy (z różnych stron) przemyślała temat. Na dodatek potrafi podzielić się swoją wiedzą (ogromną!), nie popadając w nadęty akademicki dyskurs.
    Jeśli chcecie poszerzyć horyzonty nie tylko kulturalne, zajrzyjcie do Zwierza!
  • Venila Kostis – czytam od lat i zawsze było dobrze, ale nigdy wcześniej nie umiałam powiedzieć, że „lubię”. Chyba po prostu musiałam dojrzeć do tego surowego stylu. Teraz myślę, że Venila jest jak espresso. Nie znajdziecie u Niej jednego zbędnego słowa. Może nie pisze często, ale jak już coś zaserwuje, to nigdzie nie dostaniecie lepszego i celniejszego.

To już czwarty raz, kiedy w ramach Share Week polecam innych twórców. Wszystkie moje poprzednie polecenia nadal są aktualne: Halo ZiemiaMiastamaniakPo CudzemuBlack DressesMDCBNishkaZwierz PopkulturalnySzafa SztywniaryKasia Gandor, Riennahera, nieśmigielska.com, Ula Łupińska, Janina Daily.

Dziękuję Wam, że jesteście i tworzycie, że Wam się chce. Bo dzięki Wam internet jest lepszym miejscem. Robicie różnicę, serio.

  • Matko Boska. Aż mnie ciary przeszły, jak to przeczytałam. Co prawda kawy nie lubię, ale jak zacznę odwalać na blogu jakieś „macziato”, bądź na straży! Dzięki 🙂

    • Ania Piwowarczyk

      Też nie lubię kawy. Ale Twoje espresso to co innego! Kwintesencja blogowania.

  • Świetnie, że jesteś na pokładzie 🙂 Dzięki Aniu!

Navigate