Słodko i słono

Ty udajesz, że po raz pierwszy aż tak, ja udaję, że nigdy wcześniej. Tak długo jak udajemy dla siebie – jest dobrze.

Zawieramy te wszystkie umowy na wyjątkowość i niepowtarzalność. Zwykle między, ale tego popołudnia umówiłam się ze sobą. Było dobrze.

To był przedostatni dzień wakacji, a ja po raz pierwszy leżałam nad tym morzem, nad które przychodziłam codziennie. Pogoda się wyraźnie psuła, więc liczyłam na samotność. Chciałam być tam sama, żeby pomyśleć o byciu z kimś.

Nie udało się. Przez czwórkę ludzi młodszych ode mnie przynajmniej o dekadę. Zajęli cały betonowy cypel. Miejsce centralne – widoczne z każdego miejsca plaży i z góry. Zagospodarowali go słuchawkami, telefonami, chipsami, kocem, 2l piwem w plastikowej butelce, a przede wszystkim dopiero co wyklutą młodością. Trzech chłopaków i dziewczyna. Po słońcu nie było już nawet śladu, ale wszyscy rozebrali się do strojów kąpielowych. Tylko ona wskoczyła do wody. Zwinnie i uważnie, tak, że nawet nie zmoczyła włosów. Śmiech, Snapchat, chlapanie, Boomerang. Z mojego myślenia niewiele zostało, ale wróciło: wszystko w życiu się powtarza. Też już tam kiedyś byłam, na tym cyplu.

Teraz siedziałam pod skałką, schowana, pewnie nudna. Z naszej piątki prawdopodobnie jako jedyna czekałam aż deszcz zacznie padać mocniej, by w końcu zostać sam na sam. Z morzem i ze sobą. I jeszcze z tymi wszystkimi umownymi bliskościami, które w myślach trochę mnie otulały, a trochę szczypały.

Udało się. Młodość wymiękła i sobie poszła. Nie po to są plaże, żeby leżeć na nich w deszczu.

Co innego morza. Niewiele jest w życiu przyjemności równych kąpieli w wodze cieplejszej od powietrza, do której właśnie pada deszcz. Poza tym woda słona, a deszcz nie, albo chociaż mniej. I jest w tej chemii coś fascynującego.

Byliśmy sami. Morze, ja i bliskości, których nie było. Choć każda się powtarzała po raz pierwszy w życiu. Takie kąpanie i takie udawanie.

Po wyjściu z wody ucieszyłam się jeszcze bardziej, że jednak zostałam sama. Było mi tak desperacko zimno, że bez ceregieli zdjęłam kostium (kto by pomyślał, że tak niewiele materiału może tak ziębić!). Otuliłam się ręcznikiem i pomyślałam, że bliskość jest. I może się powtarzać.
Będzie dobrze.

 
  • Agata Knapek

    ach, te połączenia umysłów (nie mam śmiałości napisać, że dusz).
    cieszę z tego. wolę myśleć, że jesteśmy razem na tym cyplu (tak, cały czas tam siedzimy), niż że jestem wyjątkiem.
    piękny tekst.

    • Ania Piwowarczyk

      Założyłam z góry, że ten tekst będzie raczej mało zrozumiały. Tym bardziej się cieszę, że siedzimy razem na tym cyplu <3

Navigate