Zadzwonimy po Tatę

Dom weselny pod szyldem żeńskiego imienia. Dookoła ogród z katalogu ładnych obrazków. Sympatycznie. Jest też staw, a za ogrodzeniem – łódka! Czyli trzeba spróbować.
– To co po 22 spróbujemy przesunąć ten płotek?
– No dobra, bo ona chyba nie jest przywiązana. Tylko nie widzę wiosła.
– To nic, jakoś się odepchniemy.
– A co jak nie będziemy umiały wrócić?
– To zadzwonimy po Tatę.

Wbrew pozorom to nie było 10 lat temu, tylko tydzień temu. Na szczęście Tata nie musiał pływać w stawie, bo w łódce było sporo wody, więc szkoda sukienek. Ale kiedyś musiał. Jak jedna z nas w wieku lat 4 spontanicznie zdecydowała się na kąpiel w górskim potoku. Wiem, że teraz – 20 lat później – byłoby tak samo.

***
Nie jest Tatą idealnym, ale tak sobie myślę, że to nie lada wyzwanie być ojcem trzech córek. Umieć się odnaleźć w tych wszystkich emocjach mnożonych potrójnie, ze świadomością, że to nigdy nie będzie tak do końca do zrozumienia. A jednak ogarnąć i zbudować sztamę na całe życie. Opartą na:

Kibicujemy słabszym

Gdyby nie Tata, pewnie nigdy nie zobaczyłabym w całości żadnego meczu czy innej relacji sportowej w telewizji. A jednak bardzo lubiłam i nadal lubię z nim oglądać mecze, a nawet po prostu oglądać jak on ogląda. Jako dziecko zawsze pytałam: komu kibicujemy? Była tylko jedna odpowiedź: tym, co przegrywają. Trzeba kibicować słabszym.

Prawa to ta strona, w której trzymasz łyżkę

Z resztą nie tylko telewizyjny sport zawdzięczam Tacie. Nie wyobrażam sobie życia bez roweru i nawet nie pamiętam, kiedy nauczyłam się na nim jeździć. Za to pamiętam wspólne wycieczki rowerowe, kiedy wcześniej Tata opowiadał nam dokładnie którędy pojedziemy i tłumaczył: jak powiem, że skręcamy w prawo, to znaczy, że w tę stronę, w której trzymacie łyżkę, jak jecie zupę. Dziś to jest jedno z najbardziej rozczulających dla mnie wspomnień. Mniej wzruszają mnie te związane z nauką jazdy na nartach czy pływania, ale jedno jest pewne – bez Taty by tego nie było.

Miłości do starego rocka 

Jedziemy na wakacje? 15 godzin w samochodzie? No to wiadomo, że trzeba przygotować płytę Scorpions (możliwe, że jej nie wyłączymy przez 13 godzin), Queen, Deep Purple, Dire Straits, a na deser jeszcze może Jean-MIchel Jarre. Kiedy kilka lat później włączę Tacie płytę Florence, usłyszę, że całkiem niezła. Do dziś nie wyobrażam sobie wyjeżdżać bez „Always Somewhere” w słuchawkach.

Nienazwanej czułości

Tata pracował nocami, więc często wieczorami robił sobie drzemkę. Do nas należało budzenie. Ściskałyśmy mu nos, targałyśmy za uszy, próbowałyśmy zrzucić z łóżka. Dawno już nie spał, ale to była dla nas taka super zabawa, że zawsze znosił to dodatkowe kilka minut więcej.

Potem przyszła dorosła czułość – wyrażana w niezawodności. Dlatego to takie oczywiste, że cokolwiek by się nie działo, po prostu zadzwonimy po Tatę.

  • Czy Twój Tata czytał ten post? Mnie przechodziły dreszcze wzruszenia z każdym kolejnym zdaniem… Dzięki za tę ciepłą opoeieść! A Twojemu Tacie dziękuję za kibicowanie słabszym:)

    • Ania Piwowarczyk

      Nie wiem 🙂 Wiem, że czasem tu zagląda, ale nie wiem, czy czytał.

Navigate