Zakrzywianie rzeczywistości – 18 sprawdzonych sposobów

Przeczytałam, że w lutym wszystko jest trudne jak w ruskiej bajce, więc od marca nadzieja. To prawda. Luty zawsze przypominał mi trochę listopad. Z tym, że po szarzyźnie przedostatniego miesiąca w roku dostajemy tylko chwilowe pocieszenie w świątecznej atmosferze grudnia, a później zima trwa i trwa, jakby miała nie mieć końca. W lutym jest inaczej. Może też ponuro, może też wydaje się, że ten chłód nas nigdy nie opuści… A jednak gdzieś w głębi człowieka budzi się przeczucie, że jeszcze tylko chwilka i znowu będzie wiosna, że gdzieś pod tą zmarzniętą ziemią jest już nowe życie.

Początek roku (wygląda na to, że niemal zgodnie z założeniami ;)) był czasem zmian i decyzji oraz… robienia rzeczy po raz pierwszy w życiu! Okazało się, że bywa to całkiem trudne, zwłaszcza kiedy większość z nich jest poza tą osławioną strefą komfortu. Ale kiedy już przebić się przez tę zmarzlinę, to można znaleźć coś, czego do tej pory się nie miało. Albo nawet nie myślało, że można to mieć. Poczuć się zupełnie inaczej i spojrzeć z nowej perspektywy. To bardzo miły błysk, choć bywa, że z początku nieco oszałamiający. Uczucie trudne do opisania, rodzaj zakrzywienia rzeczywistości.

Jednak zanim to wszystko się na dobre rozkręci, potrzeba jeszcze chwili. Na tę chwilę dla Was i dla siebie przygotowałam kilkanaście innych sposobów na zakrzywienie rzeczywistości. W większości przyjemne, wszystkie sprawdzone na sobie i kilku bliskich osobach (no może czasem na kimś przypadkowym):

1. Puszczanie baniek mydlanych z okien kamienicy na ostatnim piętrze i patrzenie z góry, jak przechodzący ludzie podnoszą głowy i zastanawiają się skąd to.
2. Zwiedzanie podwórzy kamienic – tam zawsze jest coś ciekawego i dzieje się życie, raz smutne, a raz wesołe.
3. Rysowanie kolorową kredą na chodnikach śmiesznych napisów albo serduszek albo myszy (bo więcej nie umiem narysować). Albo pisanie przekleństw – tego jeszcze nie próbowałam, ale tak mi podpowiedzieli na Facebooku.
4. Mówienie obcym ludziom (np. takim z kolejki w sklepie) komplementów.
5. Proponowanie staruszkom pomocy w noszeniu zakupów. Kiedyś dzięki temu wysłuchałam super historii i zjadłam najlepszego ptysia w moim życiu!
6. Chodzenie do kina razem, ale osobno i opowiadanie sobie filmów po równoległych seansach.
7. Uśmiechanie się i strojenie zabawnych min do dzieci, które się gdzieś przypadkiem spotyka.
8. Podanie biletu (jeśli nadal jest ważny) przy wysiadaniu z autobusu lub tramwaju komuś, kto dopiero wchodzi do środka z życzeniami miłej jazdy.
8. Wkładanie karteczek z własnymi myślami/rysunkami lub alternatywną historią między strony książki, którą chcemy komuś podarować lub pożyczyć.
9. Przynoszenie na spotkania z ludźmi (nawet, a może zwłaszcza te zawodowe) czegoś dobrego do jedzenia. Kawałek ciasta albo owoce.
10. Wysłanie miłej wiadomości do kogoś, kogo pracę/pasję obserwuje się z podziwem, a jakoś tak dawno nie było okazji porozmawiać.
11. Wystrojenie się jak na specjalną okazję zupełnie bez okazji.
12. Obietnica, że w wybranym dniu każdą spotkaną osobę przywita się uśmiechem.
13. Zostawianie karteczki z napisem „Kimkolwiek jesteś, życzę Ci dobrze!” w różnych miejscach.
14. Przypinanie do tablicy na klatce schodowej dobrych życzeń na nowy tydzień dla sąsiadów.
15. Zrobienie dla kogoś przysługi/pomoc w rozwiązaniu problemu bez mówienia mu o tym. Jeśli to możliwe, to można zostawić karteczkę: „Robotę wykonały krasnoludki. Cała przyjemność po ich stronie:)”.
16. Wycieczka tramwajem/autobusem linii, którą nigdy nigdzie nie jeździmy. Należy wysiąść gdzieś w połowie trasy lub nawet na końcu, pokręcić się godzinę po okolicy, wypić ulubiony napój w miejscu, do którego nigdy wcześniej się nie zaglądało i po godzinie wrócić w „swoje strony”.
17. Wziąć urlop na żądanie (i najlepiej namówić na to kogoś jeszcze) i robić wszystko to, co na wagarach.
18. Przepuszczanie w kolejce do kasy w sklepie kogoś, kto jest za Wami, ale ma dużo mniejsze zakupy.
19. Tańczenie na ulicy. Można samemu przemierzać miasto tanecznym krokiem, można z kimś, można się też przyłączyć do ulicznych grajków. Wszystkie chwyty dozwolone.

Dajcie znać, jakie są Wasze sposoby 🙂 Jestem pewna, że je macie, każdy ma!

 

 

  • jak dobrze, że Asia o Tobie wspomniała, i o tym poście! super sposoby! 🙂 ja najczęściej się głupkowato [szeroko] uśmiecham do nieznajomych na ulicy/w autobusie albo mówię im komplementy, uwielbiam też dzieciaki, z którymi zawsze łatwiej i naturalniej wejść w interakcję. nie zapomnę nigdy jak 2 lata temu jadąc autobusem linii 152 mała dziewczynka, na oko lat 4, zapytała czy może mnie złapać za rękę i po kilku sekundach trzymania się za ręce w autobusie powiedziała do mnie ‚ale jest Pani śliczna! i ma Pani takie ciepłe rączki!’ . zrobiła tym dzień mi, swojej mamie i reszcie podróżujących 😀 uwielbiam <3

    • Ania Piwowarczyk

      Tak, Asia to potrafi zrobić człowiekowi niespodziankę <3
      Super historia! Zawsze podziwiam jak bardzo dzieci potrafią być bezpośrednie i myślę, że warto się tego od nich uczyć 🙂

  • Trafiłam tu do Ciebie od Joasi z wyrwanezkontekstu.pl i muszę przyznać, że jestem zakochana ❤️ Jak Ty fajnie piszesz! Dawno żaden blog mnie tak nie zauroczył i dawno żadnego nie miałam ochoty przeczytać od deski do deski 😊 Zdecydowanie zostanę tu na dłużej 😉

    PS. Muszę koniecznie wypróbować pójście do kina razem, ale na zupełnie inne filmy – może być ciekawie, a nigdy nawet nie wpadłam na pomysł, że można tak zrobić 😊

    • Ania Piwowarczyk

      Dziękuję! <3 To chyba właśnie dla takich chwil pisze się bloga 🙂
      Pomysł z kinem też nie jest mój, znajomi tak robią i postanowiłam wypróbować. Ponieważ ja w ogóle lubię chodzić do kina sama, ale lubię też rozmawiać o filmach, okazało się to naprawdę ciekawe 🙂

  • Mnie kusi ta wycieczka nieznanym tramwajem czy autobusem, jakoś to się dobrze w moją naturę wpasowuje 🙂 Na ulicy raczej nie zatańczę, ale kiedyś, gdy grywałem w teatrze amatorskim lubiłem wracać nosząc różne elementy stroju postaci, którą grałem. Pamiętam jak zimą wracałem w rzymskim hełmie na głowie. Bardzo dobrze się komponował z kurtką puchową 🙂 A spojrzenia ludzi – bezcenne

    • Ania Piwowarczyk

      Hahaha! To musiało być piękne 🙂 Wycieczkę tramwajem czy autobusem w nieznane bardzo polecam. Można się poczuć w swoim mieście jak turysta – ciekawe doświadczenie.

Navigate